Moje początki byłu trudne , ponieważ nie radziłam sobie z dużymi końmi a nie było stadninie hucułków ,aż w końcu nadszedł ten dzień .... dzień w którym poznałam Lili !!!
Klacz huculską to na niej szło mi najłatwiej choć była ona bardzo leniwa i nieusłuchana
ONA BYŁA NIEUSŁUCHANA A DUŻE KONIE CHODZIŁY JAK W ZEGARKU NIE POJMUJ TEGO ,ŻE RADZIŁAM SOBIE NA NIESFORNYM KONONIU LEPIEJ NIŻ NA WYTRESOWANYM ?!?!?! THE F*CK
ale co mi tak ważne ,że na niej nauczyłam się podstaw na niej był mój pierwszy galop i nie uwieżycie
PODCZAS MOJEGO PIERWSZEGO SAMODZIELNEGO GALOPU (nie miałam galopu wgl na lonży od razu sama !!! ) ZACZĘŁAM SPADAĆ I NIE MOGŁAM SIĘ ZATRZYMAĆ LILI ZAUWAŻYŁA ZE SPADAM I SIE ZATRZYMAŁA A DO TEGO SZTURCHNEŁA MNIE PYTSKIEM CZY NIE SPADŁAM NAPRAWDE W TYM MOMENCIE ZAUFAŁAM JEJ BEZGRANICZNIE I TERAZ NA KAŻDEJ LEKCJI JEŻDŻE TYLKO NA LILI NIKT MNIE NIE MUSI ABYM JEŹDZIŁA NA INNYM !!!!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz